lotblogi.pl

Wpisy na blogu:

tytułem wstępu:
Jesteśmy grupą studentów Wydziału Budowy Maszyn i Lotnictwa Politechniki Rzeszowskiej, których pasjonuje lotnictwo.
Tworzymy zespół młodych i ambitnych ludzi pełnych inicjatywy, chcących osiągnąć zamierzony cel.
Od stycznia 2006 pracujemy nad projektem PR autonomicznego samolotu patrolującego.
Głównym celem projektu jest udział w corocznym konkursie organizowanym przez Stowarzyszenie Młodych Inżynierów Lotnictwa.
Płatowiec również wykorzystywany jest przy realizacji prac dyplomowych i przejściowych oraz prezentowany na seminariach i konferencjach naukowych, gdzie zdobywa duże uznanie.
Bezpilotowe statki powietrzne są przyszłością lotnictwa. Ich wykorzystanie z roku na rok staje się coraz szersze.
W wojsku statki powietrzne tego typu są używane na pełną skalę, a ich użycie w służbach publicznych oraz w zastosowaniach komercyjnych staje się nieuniknione.
Od 2009 roku część zespołu bierze udział w międzynarodowych zawodach SAE Aero Design organizowanych w Stanach Zjednoczonych.
Są to prestiżowe zawody organizowane przez międzynarodową organizację Society of Automotive Engineers zrzeszającą ponad 128 tys. inżynierów z całego świata.
Szukaj na LotBlogi:

Zaawansowane

SKNL
Studenckie Koło Naukowe Lotników

Zwycięstwo po raz trzeci !

SKNL |  •  2011-10-07 13:01 |  Dodaj komentarz

Studenckie Koło Naukowe Lotników już po raz trzeci wywalczyło pierwsze miejsce na ogólnopolskich zawodach samolotów bezzałogowego podczas Międzyuczelnianych Warsztatów Lotniczych, które odbyły się w dniach 23-25 września. Zawody te organizowane są co roku przez Stowarzyszenie Młodych Inżynierów Lotnictwa. Tradycją stało się, że miejscem rywalizacji bezzałogowców stała się malownicza Bezmiechowa.



Głównym celem warsztatów jest wymiana doświadczeń uczonych i przedstawicieli branży lotniczej. Uczestnikami warsztatów może być każdy. Wystarczy zgłosić chęć przybycia. Odbyło się wiele ciekawych i cennych wykładów. Prezentowane były również projekty studenckie.

dokumentacja tukana


Same zawody oparte były na szczegółowym regulaminie, który zakładał m.in. że samolot nie może przekraczać 5kg masy oraz musi zmieścić się do skrzyni o określonych wymiarach. Te warunki decydowały o geometrii płatowca. Zadanie jakie należało wykonać, to rozpoznanie i podanie pozycji trzech punktów na obszarze 1km2. Punkty te ukryte zostały przez sędziów w nieznanych miejscach. Odnalezienie tych celów nie było łatwe. Samolot PR-9 Tukan został wyposażony w stabilizowaną, automatycznie chowaną kamerę, której obraz był wysyłany na ziemię, dzięki czemu obserwator mógł szukać wzrokowo punktów. Dodatkowo zamontowaliśmy aparat fotograficzny, który z częstotliwością jednej klatki na dwie sekundy fotografował obszar nad którym samolot wykonywał lot. Zamontowana została również stała kamera o dużej rozdzielczości i szerokokątnej soczewce.



Nie wszystko było jednak tak proste. W sobotę, późnym popołudniem musieliśmy wykonać oblot samolotu przed lotem konkursowym. Testowany był zupełnie nowy płatowiec z nową awioniką w tym autopilotem. Pierwszy start odbywał się autonomicznie lecz tuż po wyjściu z katapulty pilot przejął kontrolę nad samolotem, gdyż nastąpiła poważna usterka. Podczas startu samolot został uszkodzony, a w konsekwencji doszło do uderzenia samolotu w ziemię z dużą prędkością. Spowodowało to dość znaczne zniszczenia płatowca. Po przeanalizowaniu strat doszliśmy do wniosku, że nie możemy odpuścić, ponieważ będzie to zmarnowanie całych wakacji ciężkiej pracy.



Noc była długa i pracowita, ale udało się naprawić wszystkie uszkodzenia. W niedzielę wykonaliśmy w pełni autonomiczny lot na autopilocie odnajdując punkty i lądując bezpiecznie na spadochronie po wykonanym zadaniu. Cały lot został zapisany i po wylądowaniu mogliśmy spokojnie analizować zdjęcia i obraz w poszukiwaniu celu. Udało nam się zlokalizować dwa z trzech punktów.



Późnym niedzielnym popołudniem odbyły się końcowe wykłady oraz ogłoszenie wyników, na które bardzo niecierpliwie czekaliśmy. Pomimo tak wielu przeciwstawnością losu udało się nam zdobyć po raz trzeci z rzędu pierwsze miejsce. Poczuliśmy wielką ulgę, gdyż była to wspaniała nagroda za nasze poświęcenie i determinację w realizowaniu swojej pasji.





Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-10-07 13:05 przez SKNL.

•   0  Komentarz(y)  Dodaj komentarz

EUROAVIA Rzeszów - relacje z zawodów ACC 2011

SKNL |  •  2011-10-07 12:19 |  Dodaj komentarz

Dzień 1

Po długim czasie projektowania i po ponad miesiącu prac w modelarni udało się nam wskrzesić samolot do życia. EURO Lifter oderwał się od ziemi i wykonał pierwszy w jego historii lot - udany tongue sticking out smiley, zapraszamy do obejrzenia zdjęć. Specjalne podziękowania dla Krzysztofa Pietraszka bez którego nie udałoby się osiągnąć tego celu.

EUROAVIA Rzeszow team:

Michal Wrzachal
Amadeusz Rękosiewicz
Jakub Rogóż - pilot
Radosław Wojtuszewski
Mateusz Konopski
Maria Wantusiak














Dzień 2

Pierwszego dnia tj. piątek 12.08.2011 po całym dniu prezentacji drużyn, udaliśmy się do hotelu aby zjeść wyśmienitą kolację i nabrać sił na następny dzień. Późnym wieczorem niektórzy zdołali ugasić pragnienie w jednym z pubów w Stuttgarcie (polecamy Troll na Hasenbergstrasse tongue sticking out smiley). Sobota poza bogatym w witaminy śniadaniem, przywitała nas deszczową pogodą która w ciągu dnia się poprawiła. Dominowała pogoda słoneczna, z dużą ilością chmur cumulus, które przechodząc nad lotniskiem odkręcały wiatr na korzyść lub niekorzyść startujących drużyn. Po przybyciu na lotnisko i zadomowieniu się w naszym pit-stopie smiling smiley przygotowywaliśmy model do startu. Jakub w ramach zdrowej konkurencji zgodził się pilotować samolot drużyny EUROAVII z Zagrzebia gdyż nie mieli pilota... Niestety z powodu wad konstrukcyjnych ich modelu, (które powstały w wyniku wcześniejszej kraksy przed zawodami), samolot zaraz po starcie obrócił się wokół osi podłużnej o ok. 90 i zwalił się na skrzydło łamiąc dźwigar główny, Jakub pomimo doskonałego kunsztu pilotażu nie mógł uratować sytuacji. Po tej przykrej dla wszystkich przygodzie rozpoczęła się walka z siłami natury i pozostałymi drużynami. Przed każdą rundą należało złożyć deklarację jaki ładunek chcemy podnieść, tak że dopóki wszyscy się nie określili, to pozostałe drużyny nie wiedziały ile podnoszą ich rywale, aż do momentu wydania odważników. Była to trudna decyzja, z uwagi na wciąż zmieniające się warunki pogodowe, które ciężko było przewidzieć. W naszej strategii starliśmy się uwzględnić kolejność w jakiej startujemy i częstość odrywania się kominów termicznych nad lotniskiem. W początkowej fazie pomagały a w końcowej przeszkadzały powodując odkręcanie wiatru na bok lub zaistnienie wiatru całkowicie tylnego. Pierwszy lot odbyliśmy z masą 2.5 kg - dość ostrożnie, ale większość drużyn tak zaczynała. W drugiej rundzie, zarazem ostatniej tego dnia postanowiliśmy pójść na całość i zadeklarowaliśmy 7.5 kg co wraz z naszym modelem stanowiło około 9.2 kg masy startowej. Niestety z powodu bocznego podmuchu samolot na 50 metrze rozbiegu - już przy rotacji zjechał z pasa na nierówność i wyhamował kończąc start przechyleniem na dziób i ułamanym śmigłem - a szkoda bo niewiele brakowało. Jesteśmy pewni, że zdołałby się oderwać na 60 metrze, a byłby to nie lada sukces gdyż była to masa obliczeniowa naszego samolotu. I tak zakończył się pierwszy dzień zawodów. Wieczorem organizatorzy przygotowali wspaniałe przyjęcie - grill na lotnisku z muzyką i piwkiem - zabawa była przepyszna smiling smiley







Dzień 3

Niedziela rozpoczęła się dość spokojnie i nic nie zapowiadało wydarzeń które miały miejsce po południu. Prognoza przewidywała sprzyjający wiatr z zachodu, który tak jak poprzedniego dnia był odkręcany lokalnymi podmuchami termicznymi. Gdy jedliśmy śniadanie, już pędził do nas złowrogi i potężny front chłodny, przemieszczający się z prędkością 60km/h. Był jednak jeszcze daleko. Po przyjeździe na lotnisko i rozpakowaniu wyposażenia przystąpiliśmy do składania samolotu. Dziś startowaliśmy jako drudzy w kolejności. Po porannej odprawie nastąpił czas na trudną decyzję - z jakim obciążeniem lecieć? To, że lecieliśmy drudzy dawało nam przewagę o tyle, że mogliśmy przewidzieć warunki na starcie ale te niestety nie wróżyły najlepszego - wiał silny wiatr pod kątem 90 stopni do osi pasa. Jednakże gdybyśmy startowali w dalszej kolejności moglibyśmy doczekać się poprawy aury. Mieliśmy ochotę znów iść na całość i podnieść upragnione 7.5 kg, z drugiej strony rozum podpowiadał 5 kg z uwagi na ciężkie warunki z jakimi przyjdzie się zmierzyć naszemu pilotowi. W końcu wspólnie zdecydowaliśmy że deklarujemy 5 kg, co okazało się dla nas zbawienne w skutkach. Po niespełna 30 minutach... samolot po inspekcji technicznej (ta odbywała się przed każdym lotem – jej celem był pomiar masy, instalacja ogranicznika poboru prądu i test poprawności funkcjonowania systemów) i załadowaniu ładunku czeka na pozwolenie na start. Dwaj nasi koledzy Amadeusz i Radek stoją na pasie jako pomocnicy na wypadek gdyby trzeba było szybko jeszcze raz wystartować - na start mamy slot trwający 3 minuty. Wreszcie jest sygnał i zegar zaczyna tykać... Jakub czeka na właściwy moment kiedy wiatr powieje lekko od przodu, a emocje sięgają zenitu... W końcu jest pełna moc i samolot rusza, odrywa się po niespełna 30 metrach rozbiegu, a podmuchy wiatru smagają go ze wszystkich stron, na szczęście nasz dzielny pilot zachowuje spokój i pięknie podprowadza samolot do pasa. W momencie przyziemienia samolot musiał lecieć trawersem - prawie 45 st do osi pasa, co poskutkowało silnym bocznym uderzeniem aluminiowego podwozia. Uległo ono dużej deformacji ale dzięki temu zamortyzowało siłę uderzenia i ochroniło płatowiec przed zniszczeniem. Po zatrzymaniu samolotu publiczność wstała z miejsc i biła gromkie brawa w uznaniu dla umiejętności i zimnej krwi Jakuba. W tej kolejce jako jedyni podnieśliśmy tak dużą masę, wiele drużyn zrezygnowało z tego startu, a te które podjęły próbę rozbiły się w czasie robienia zakrętu z wiatrem lub podczas lądowania. Po powrocie do pit-stopu rozpoczęliśmy wymianę podwozia i przygotowywaliśmy model do ostatniego lotu. W ostatnim locie, pomimo niesprzyjających warunków, postanowiliśmy zaryzykować i załadowaliśmy 7 kg stalowych sztabek. Gdy samolot oderwał się po 50 metrach rozbiegu wśród nas wybuchła euforia, oznaczało to że nasze założenia projektowe były bliskie prawdy a projekt zakończył się sukcesem smiling smiley tym bardziej, iż pilot bezpiecznie posadził samolot na pasie. Kilka drużyn miało jeszcze szanse na lot. Nikt jeszcze wtedy nie wiedział, iż zawody chylą się ku końcowi. Po niespełna 40. minutach od naszego lotu nad lotnisko dotarła linia frontu z silną burzą i dalsze loty odwołano. Domyślaliśmy się, że może oznaczać to dla nas najgorsze - unieważnienie ostatnich lotów i zakończenie zawodów z zaliczoną masą uniesioną - 5kg. Niedługo musieliśmy czekać na tę przykrą dla nas wiadomość. Decyzja jury potwierdziła nasze obawy i rozwiała wszelkie wątpliwości. Wielki smutek zagościł w naszych sercach. Każdy z nas czuł, że pogoda niesprawiedliwie się nami obeszła. Ostatni nasz ładunek który w rzeczywistości okazał się 5. w kolejności wynikiem (licząc również wszystkie niezaliczone) pozostał tylko dla naszej satysfakcji. Wieczorem odbyła się ceremonia uhonorowania wszystkich uczestników. W końcu wszyscy zawodnicy włożyli mnóstwo zaangażowania w swoje projekty. Każdy samolot był niezwykły….i każdy był dowodem ciężkiej pracy i wielu inżynierskich umiejętności. Tak samo i my to odbieramy. Udało nam się zająć 17. miejsce. Bez apelacyjnie mięliśmy ambicję na więcej, tym bardziej że nasz EUROlifter ma do tego potencjał. Cały projekt nauczył nas bardzo dużo. Przećwiczyliśmy pracę w grupie, własną cierpliwość, organizację i zarządzanie projektem, naszą wiedzę inżynierską – zdobywając po drodze jeszcze więcej informacji. W reszcie poznaliśmy błędy, których w przyszłości będziemy unikać…..bo już myślimy o kolejnych zawodach….
Z tego miejsca bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, bez których pomocy i przychylności nie udałoby się nam wziąć udziału w tym niezwykłym konkursie. Dziękujemy władzom Politechniki Rzeszowskiej w szczególności panu Dziekanowi dr hab. Inż. Krzysztofowi Kubiakowi prof. PRz. Specjalne podziękowania kierujemy na ręce naszych sponsorów – firm branży lotniczej, które wspierając nasze działania uskrzydliły nasz projekt: firmom WSK „PZL Rzeszów” S.A., Hamilton Sundstrand Poland oraz Hispano-Suiza Polska.




•   0  Komentarz(y)  Dodaj komentarz

Euroavia Rzeszów na Air Cargo Challenge

SKNL |  •  2011-08-16 23:40 |  Dodaj komentarz

Z przyjemnością informujemy, że EUROAVIA Rzeszów bierze udział w międzynarodowych zawodach modeli samolotów udźwigowych – Air Cargo Challenge 2011, które odbywają się w dniach 11 – 15 Sierpnia 2011 w Stuttgarcie. Jest to już trzecia edycja tych prestiżowych zawodów, organizowanych co 2 lata na różnych uczelniach w Europie, gdzie działalność prowadzą oddziały lokalne stowarzyszenia EUROAVIA – European Association of Aerospace Students.

Tegorocznym zadaniem drużyn biorących udział w konkursie jest zaprojektowanie i wykonanie samolotu udźwigowego, przy uwzględnieniu restrykcji podanych przez aktualnego organizatora zawodów. Za każdym razem organizatorem jest grupa, która zwyciężyła poprzednią edycję.W tym roku jest to EUROAVIA Stuttgart, a w konkursie będzie rywalizować prawie 30 drużyn z całej Europy, wśród nich nasza drużyna z Politechniki Rzeszowskiej.

Tegoroczny regulamin konkursu wymaga od uczestników następujących uściśleń:

- masa pustego samolotu gotowego do lotu nie może przekroczyć 1800g
- maksymalny dostępny rozbieg to 60m
- mamy założony silnik AXI 2826/10, do którego należy wybrać 3 śmigła seryjne

Znając wszystkie te założenia trzeba tak zoptymalizować konstrukcję, aby płatowiec podniósł możliwie maksymalny ciężar ładunku.

Pierwsze poczynania w kierunku zawodów rozpoczęliśmy w grudniu 2010, gdzie po oficjalnym zgłoszeniu drużyny zaczęliśmy planować cały proces projektu. Po fazie organizacji i kompletacji drużyny zaczęliśmy długi i usiany wieloma problemami proces projektowania. Na pierwszy rzut poszedł projekt koncepcyjny, w którym zakładaliśmy trzy różne warianty układu samolotu:
- klasyczny


- trójpłaszczyznowy

- channel-wing


Po wielu analizach i dyskusjach wybraliśmy układ klasyczny z uwagi na prostotę jego budowy oraz znane algorytmy obliczeń dzięki czemu kolejne fazy projektu przebiegały bez większych problemów. Tak więc od koncepcji przeszliśmy do projektu wstępnego – w którym najpierw zdefiniowaliśmy wymagania jakie należy postawić naszemu samolotowi, a następnie poprzez tok obliczeń powstał zarys samolotu, który je spełnia oraz zapewnia odpowiednie osiągi do uzyskania najlepszego wyniku w konkursie. W czasie tego procesu wspomagaliśmy się oprogramowaniem, które sami stworzyliśmy w celach optymalizacji wymiarów modelu. Niezbędne do procesu optymalizacji okazały się charakterystyki zespołu napędowego, które uzyskaliśmy po serii badań w tunelu aerodynamicznym:




Na ich podstawie mogliśmy też wybrać optymalne śmigła do napędu naszego samolotu.


Zdjęcie przedstawia geometrię uzyskaną z programu optymalizacyjnego


Po zakończeniu fazy projektu wstępnego przeszliśmy do projektu technicznego w którym naszym głównym narzędziem był system komputerowego wspomagania projektowania – Dessault System CATIA V5. W tej fazie powstał szczegółowy model trójwymiarowy samolotu i z płaskiego rzutu samolotu powstała konstrukcja lotnicza:



W projektowaniu poza klasycznymi algorytmami obliczeń, posiłkowaliśmy się analizą metodą elementów skończonych w systemie PATRAN oraz Ansys



Podejmując wyzwanie Air Cargo, mamy na celu nie tylko wystąpić w zawodach, lecz także sprawdzić w praktyce naszą wiedzę inżynierską, zdobywaną podczas studiów na politechnice. Praca nad projektem naszego samolotu umożliwiła nam zapoznanie się z całym procesem tworzenia nowego płatowca. Wiele razy wyniki pomiarów i obliczeń okazywały się dla nas niemałym problemem, który rozwiązywaliśmy dopiero po konsultacjach z wykładowcami Politechniki Rzeszowskiej. W końcu, po długotrwałej fazie projektowania, zabraliśmy się za przygotowywanie materiałów i budowanie samolotu.


•   0  Komentarz(y)  Dodaj komentarz

Spotkanie z Premierem i nie tylko

SKNL |  •  2011-07-07 15:55 |  Dodaj komentarz

Zaczęło się od wyjazdu do Stanów Zjednoczonych na zawody SAE Aero Design. Przed wylotem otrzymaliśmy zaproszenie z redakcji gazety "Wiedza i życie", jednego z naszych patronów medialnych na 15. Piknik Naukowy Polskiego Radia i Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, będący największą w Europie plenerową imprezą popularyzująca naukę. Piknik odbywa się od 1997 r. i za każdym razem przyciąga tłumy zwiedzających. W 2005 r. został wyróżniony przez Komisję Europejską jako jeden z 10. wzorcowych europejskich projektów w obszarze "Nauka i społeczeństwo".

Doceniając prestiż i wagę zaproszenia, pojechaliśmy 28 maja 2011 r. reprezentować na tymże pikniku Politechnikę Rzeszowską i nasz wiodący projekt PR-5 Wiewiór+ skonstruowany w Katedrze Samolotów Samolotów i Silników Lotniczych kierowanej przez prof. Marka Orkisza oraz inne mniejsze gadżety związane tematycznie z lotnictwem. Były to m.in. symulatory lotów oraz ciekawa konstrukcja platformy Stewarta, którą stworzył student Grzegorz Szostek w ramach swojej pracy dyplomowej. Jest to podstawa pod prawdziwe symulatory lotów 3D. W naszym przypadku, umieściliśmy mały model samolotu, który pokazywał położenie samolotu z wirtualnego symulatora uruchomionego na laptopie. Trudno opisać to, co działo się właśnie przy tym stanowisku. W pewnym momencie lepiej było „odpuścić” i poczekać, aż fala zwiedzającego tłumu i dzieciaków wreszcie się zmęczy. Padało mnóstwo pytań dotyczących naszego samolotu bezzałogowego, działalności Studenckiego Koła naukowego Lotników i studiowania w Politechnice Rzeszowskiej.


Stoisko w Warszawie-na zdjęciu Maciej Dubiel


Po pracowitym weekendzie nie było zbyt wiele czasu na odpoczynek, bowiem kilka dni później otrzymaliśmy zaskakujący dla nas telefon. Prawdopodobnie za sprawą mediów, o godz. 21.00 w poniedziałek 30 maja br. zadzwoniła do nas pani z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. W związku z naszymi dotychczasowymi osiągnięciami, zostaliśmy zaproszeni na spotkanie z premierem Rządu RP Donaldem Tuskiem.

Głównym punktem wymienionego spotkania było wręczenie stypendiów Prezesa Rady Ministrów dla najzdolniejszych licealistów z całej Polski. Z tej też okazji premier Donald Tusk zaprosił kilka polskich grup studenckich, które wyróżniły się osiągnięciem sukcesów w skali światowej, w tym nasze grono. W spotkaniu wzięli udział twórcy łazików Magma2 z Białegostoku, studenci z Politechniki Warszawskiej, Politechniki Gdańskiej, Politechniki Śląskiej oraz oczywiście studenci ze Studenckiego Koła Naukowego Lotników z Politechniki Rzeszowskiej.

Po odebraniu stypendiów z rąk Premiera, licealiści opuścili salę, a Premier rozpoczął osobiste zwiedzanie stanowisk prezentujących wynalazki młodych odkrywców. Rozmowa Pana Premiera z nami trwała około kilkanaście minut, a nas usatysfakcjonowało widoczne zainteresowanie nie tylko Pana Premiera, ale również osób mu towarzyszących. Otrzymaliśmy wiele pytań odnośnie samej konstrukcji oraz możliwości technicznych naszego samolotu. Na zakończenie wręczono nam drobne upominki i pogratulowano sukcesów. To niewątpliwie była prawdziwa zachęta do dalszej pracy, ale chcielibyśmy nie tracić marzeń o wykorzystaniu naszego wynalazku dla potrzeb szerzej pojętego lotnictwa.


Od lewej: Marcin Marchewka, Michał Wojas

Fot.Grzegorz Roginski


Tydzień później uczestniczyliśmy w 2 Interaktywnym Pikniku Wiedzy „Dzień Odkrywców” organizowanym przez m.in. Polskie Radio Rzeszów, z którym aktywnie współpracujemy. Zaprezentowaliśmy takie samo stanowisko jak w Warszawie i zastało nas takie samo zainteresowanie, głównie dzieci, jak wcześniej. Niemniej jednak trafili się również ludzie bardzo zainteresowani naszą działalnością. Dzięki temu nawiązaliśmy kolejne kontakty z ludźmi z branży lotniczej i nie tylko.


Dzień Odkrywców, 11 czerwca 2011 - Rzeszów




Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-07-07 16:10 przez SKNL.

•   0  Komentarz(y)  Dodaj komentarz

Wielki powrót

SKNL |  •  2011-07-05 19:39 |  Dodaj komentarz

W dniach 29.04 - 1.05.2011 Studenckie Koło Naukowe Lotników wzięło udział w konkursie modeli samolotów udźwigowych SAE Aerodesign East 2011. Zawody z cyklu Aerodesign są organizowane corocznie w dwóch edycjach amerykańskich (East i West) oraz jednej brazylijskiej przez międzynarodowe stowarzyszenie inżynierów motoryzacji- Society of Automotive Engineers. Na tegoroczną edycję wschodnią wybraliśmy się w składzie: inż. Maciej Dubiel, Błażej Morawski, Piotr Szaniec, Marcin Marchewka, Mirosław Musiał, Kamil Kwolek, Michał Wojas oraz Mateusz Szpryngier.


Od lewej: Mirosław Musiał, Błażej Morawski, Mateusz Szpryngier, Maciej Dubiel, Marcin Marchewka, Piotr Szaniec, Kamil Kwolek, Michał Wojas


Miejscem zawodów było miasto Marietta, położone na północ od stolicy stanu Georgia, Atlanty.
26 kwietnia ruszyliśmy w trasę Rzeszów- Frankfurt- Chicago- Atlanta. Lot przez Atlantyk zaowocował min. zdjęciami, jakie udało nam się zrobić Grenlandii.



Po 16 godzinach spędzonych w powietrzu i na lotniskach znaleźliśmy się w stolicy stanu Georgia. Stamtąd udaliśmy się do Acworth, gdzie czekały na nas zarezerwowane pokoje w hotelu.

Pobyt w Acworth dzieliliśmy między próby odzyskania naszej skrzyni, która na skutek błędu służb celnych nie mogła być nam wydana, zwiedzanie okolicy oraz oglądanie wiadomości, które podawały informacje o przechodzących w okolicach tornadach. Na dzień przed zawodami udało nam się odzyskać skrzynię wraz z całym dobytkiem i przystąpiliśmy do przygotowań.

W piątek, 29 kwietnia przystąpiliśmy do pierwszego etapu zawodów- prezentacji oraz inspekcji technicznych. Tam też, uzbrojeni w aparaty, fotografowaliśmy inne samoloty, pytaliśmy się o rozwiązania techniczne- wiele z nich była niezwykle interesująca, spora część ekstrawagancka. Nie mniej, po prezentacji i inspekcji technicznej naszego samolotu humory dopisywały. Niestety wieczorem okazało się, że zajmujemy dopiero 31 miejsce... Cóż, nie pozostaje nam nic innego jak wykonać jak najlepsze loty.

W sobotę zawody przeniosły się na teren lotniska lokalnego klubu modelarskiego. W USA takich miejsc, wyposażonych w utwardzane pasy startowe, jest bardzo dużo. Po porannym przygotowaniu samolotów, próbach silników i tankowaniu rozpoczęły się loty.


Tankowanie "Double Blast"


Najpierw startowały samoloty w klasie Micro, następnie Regular (w tym i nasz zespół) a na końcu Advanced. Pierwsze loty wykonywane były bez obciążenia- już na tym etapie pojawiły się kraksy. Na szczęście nasz samolot uzyskał zieloną flagę zarówno po starcie jak i po lądowaniu. Tego dnia wykonano w sumie 4 rundy lotów, niestety w dwóch nam się nie poszczęściło. Podczas lądowania mieliśmy problemy z odpadającym podwoziem (regulamin przewiduje, że żaden element samolotu nie może się całkowicie odseparować). Dzień ten charakteryzował się dość ciężkimi warunkami lotnymi. Boczny, porywisty wiatr, silna termika, nie ułatwiało to wykonania lotu w terenie otoczonym drzewami, dlatego około 2/3 startujących samolotów uległo rozbiciu. Szczęśliwie dla nas, lot w 4 rundzie niemal zakończył się podobnie, lecz umiejętności pilota i kapitana zespołu- inż. Macieja Dubiela, uratowały nasz samolot z bardzo niekorzystnego położenia i pozwoliły mu wylądować i uzyskać zieloną flagę. Podnieśliśmy nieco ponad 11 [kg] masy płatnej, co na koniec dnia dało nam 5 miejsce. Zadowoleni wróciliśmy do hotelu, gdzie pracowaliśmy nad drobnymi poprawkami.


"Double Blast" tuż po starcie


Niedziela przywitała nas zupełnie innymi warunkami. Termiki nie było, ale wiatr, choć lekki, wiał w różnych kierunkach na początku i na końcu pasa. Z tego powodu nie udało nam się unieść masy 13,5 [kg] w wyznaczonym dystansie. Na starcie mieliśmy wiatr tylni. Próby odtworzenia w obecności sędziego nagrań z kamer oraz fotografii robionych przez widzów potwierdziły nasze obawy. Zabrakło dosłownie 5-10 cm. Nie mniej jednak, postanowiliśmy dostosować się do warunków pogodowych i w ostatnim locie zmniejszyliśmy masę do 13 [kg]. Tym razem udało się! Zielona flaga po starcie, spokojny lot, lądowanie, zatrzymanie i okrzyki radości z naszych ust. Zielona flaga po lądowaniu. Zadowoleni udaliśmy się do sędziów, gdzie zważono nasz ładunek i wpisano go do karty zawodów.


Majestatyczne lądowanie po... miejsce


Do końca śledziliśmy rozgrywki, w tym i lot naszych kolegów z Politechniki Warszawskiej, którzy wygrali w klasie Advanced, bijąc jednocześnie dotychczasowy rekord zawodów w podniesionej masie. Bezkonkurencyjni w naszej klasie okazały się zespoły z University of Cincinnati, oraz dwa z Brazylii. Niestety po ogłoszeniu wyników miny mamy nietęgie. Zamiast 4 miejsca mamy 7. Nikt nie wie co się stało, lista jest nieopublikowana, więc po prostu zebraliśmy się i ruszyliśmy do hotelu. Dopiero po powrocie do Polski okazało się, że z niewiadomych przyczyn Amerykanie nie wliczyli nam do punktacji ostatniego lotu, pomimo, że był on zaliczony. Wyjaśnienie tego nieporozumienia jest w toku. Jak na razie od kilkunastu tygodni nie mamy żadnej odpowiedzi od organizatorów zawodów.

Powrót do Polski postanowiliśmy zrealizować w taki sposób aby poznać trochę USA. Udaliśmy się na Florydę, zatrzymując się w najstarszym mieście- St. Augustine (założone w 1565 roku), następnie w słynnym Kennedy Space Center, gdzie oglądaliśmy m.in. prom kosmiczny Endeavour stojący na platformie startowej przed jego ostatnią misją. Ciekawostką dotyczącą centrum kosmicznego jest to, jak zachowana jest tam równowaga między delikatną przyrodą i wartą miliardy dolarów techniką. Później udaliśmy się do Miami, skąd udało nam się pojechać na Key West- najbardziej wysuniętą na południe wyspę USA. Z Miami polecieliśmy do Newark w stanie New Jersey, skąd mieliśmy bazę wypadową do zwiedzania Nowego Yorku. Jest to miasto robiące kolosalne wrażenie. Wysokie budynki, masa ludzi na ulicach. Taki widok jest rzadki dla nas. Jednym z punktów zwiedzania była wizyta na lotniskowcu. Muzeum USS Interpid, gdzie znajdowały się m.in. służący dawniej w polskich barwach myśliwiec MIG-21.


Wylot z Miami do Nowego Jorku


Z lotniska imienia J.F. Kennedy’ego wybraliśmy się w podróż powrotną do Frankfurtu na pokładzie największego samolotu pasażerskiego na świecie- Airbusa A380. Był to niezapomniany lot w bardzo komfortowym i niezwykle cichym statku powietrznym. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do Rzeszowa około godziny 13, 9 maja. Wyjazd do USA z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci.


Nasz wspaniały "Double Blast"


Autor: Mateusz Szpryngier

•   0  Komentarz(y)  Dodaj komentarz